Open source vs drogie licencje zamknięte: kiedy warto to zmienić
„Płacimy za to od lat, więc pewnie tego potrzebujemy” nie jest analizą kosztów. „Open source jest darmowy” również nią nie jest.
Dlaczego drogie licencje przetrwają dłużej niż potrzeba
Subskrypcja odnawia się automatycznie, a potrzeba, dla której ją kupiono, może już nie istnieć. Z drugiej strony rozwiązanie bez opłaty licencyjnej nadal kosztuje czas wdrożenia, utrzymanie, szkolenie i obsługę awarii.
Jak ocenić, czy warto to zmienić
Nie migruj z ideologii ani po to, żeby ciąć koszty za wszelką cenę. Porównaj co najmniej:
- roczny koszt licencji i dodatków;
- koszt migracji danych oraz odtworzenia integracji;
- czas nauki użytkowników;
- koszt utrzymania, aktualizacji i kopii zapasowych;
- dostępność wsparcia w razie awarii;
- możliwość eksportu danych w użytecznym formacie;
- funkcje naprawdę używane, razem z tymi wymaganymi prawnie lub operacyjnie.
Policz wariant pozostania i wariant zmiany w tym samym horyzoncie, na przykład przez trzy lata. Oszczędność w pierwszym miesiącu może zniknąć po pierwszej trudnej migracji danych.
Ryzyka, o których trzeba pamiętać
Dolicz czas na naukę, możliwy brak umowy wsparcia, zgodność formatów, integracje, sterowniki i sposób aktualizacji. Zacznij od jednego powtarzalnego stanowiska lub zespołu. Zapisz kryteria wycofania pilotażu jeszcze przed startem, gdy nikt nie jest emocjonalnie przywiązany do wyniku.
Kiedy zostać przy płatnym oprogramowaniu
Czasem wyjdzie, że płatna licencja jest w porządku: bo jakaś funkcja nie ma otwartego odpowiednika, bo trzyma się integracji z innymi systemami albo bo migracja kosztowałaby więcej, niż oszczędzicie. To też jest dobry wynik. Chodzi o decyzję podjętą na liczbach, nie o migrację za wszelką cenę.