Kim jestem
To dłuższa wersja. Krótka jest na stronie głównej.
Jak tu trafiłem
Zaczynałem w QLOC, w latach 2020 - 2022, jako tester. Testowałem między innymi Mortal Kombat 11 i Cyberpunka 2077, na wszystkich dostępnych platformach, łącznie z Google Stadia. Robota polegała na tym, żeby przez osiem godzin dziennie zakładać, że wszystko jest zepsute, a potem to udowodnić: zrzutem ekranu i opisem, jak powtórzyć błąd.
Te dwa lata zmieniły mi sposób myślenia bardziej niż jakikolwiek kurs. Nauczyłem się, że dopóki czegoś nie sprawdzę, dokumentacja mówi swoje, a program robi swoje. Że „u mnie działa" nic nie znaczy, jeżeli nie wiadomo, na czym i w jakiej wersji. I że dobre zgłoszenie błędu poznaje się po tym, że ktoś inny potrafi go powtórzyć bez rozmowy ze mną.
Od 2022 roku pracuję w PROMC, małej firmie edukacyjnej, która prowadzi dla dzieci zajęcia z programowania w Minecrafcie. Na papierze jestem konsultantem IT, technical writerem i project managerem. W praktyce jestem tym, do kogo idzie się z problemem, którego nikt inny nie chce ruszyć.
Napisałem tam ponad 80 scenariuszy zajęć z Lua po polsku i angielsku, ponad 200 przykładowych programów i ponad 200 misji na ComputerCraftEdu. Zbudowałem bazę wiedzy ze stu kilkudziesięcioma poradnikami. Zautomatyzowałem przygotowanie sprzętu na zajęcia, przeniosłem część stanowisk na Zorin OS i otwarte programy, zrobiłem stronę i system wizualny.
Czego się przy tym nauczyłem
System bez dokumentacji nie istnieje. Istnieje tylko człowiek, który akurat wie, jak go uruchomić. To nie jest system, to ryzyko z ludzką twarzą. Kiedy automatyzowałem przygotowanie sprzętu, najtrudniej było nie napisać skryptów, tylko wyciągnąć z ludzi wszystko, co robili z pamięci i uważali za oczywiste.
Dokumentacja pomaga inaczej, niż się wydaje. Baza wiedzy nie sprawiła, że ludzie zaczęli czytać instrukcje. Sprawiła, że zamiast tłumaczyć to samo dziesiąty raz, można było wysłać link. Pytań ubyło z zupełnie innego powodu, niż zakładałem.
Open source to rachunek, nie światopogląd. Przeniosłem stanowiska na otwarte programy, bo nie opłaca się płacić za funkcje, z których nikt nie korzysta. Gdyby w danym miejscu lepiej sprawdzał się program płatny, zostałby płatny. Zależy mi za to na tym, żeby dało się odejść: własne konta, własne dane i pliki, które otworzy coś jeszcze poza jednym konkretnym programem. Dlatego prawie wszystko, co robię, kończy jako Markdown.
AI jest narzędziem, nie źródłem. Używam go do analizy, porządkowania i pisania. Nie traktuję modelu jak autorytetu, bo model nie ma skąd wiedzieć, że się myli. Przy każdej odpowiedzi pytam, na czym została oparta i jak to sprawdzić.
Co robię poza pracą
Piszę wtyczki i motywy do Obsidiana. Wszystkie są otwarte i leżą na GitHubie. Tłumaczę programy open source na polski: w całości Obsidiana razem z Web Clipperem oraz Bluesky, a poza tym Mastodona, Luanti i Actual Budget. Zgłaszam błędy w projektach, z których korzystam.
Nic na tym nie zarabiam i nie o to chodzi. Używam tych programów codziennie, a przetłumaczenie interfejsu to najtańszy sposób, żeby się odwdzięczyć.
Prowadzę też te notatki, czyli cyfrowy ogród. Publikuję w trakcie nauki, a nie po jej zakończeniu, zgodnie z tym, co opisuje publiczne uczenie się. Zapisuję przy tym, kiedy i dlaczego zmieniłem zdanie, także wtedy, gdy wracam do czegoś, co wcześniej odrzuciłem. Najlepiej widać to w notatce o sprzęcie i programach, gdzie lista zmian jest dłuższa niż sama lista programów.
Jak pracuję
Na piśmie. Nie dlatego, że nie lubię ludzi, tylko dlatego, że do maila można wrócić po trzech miesiącach, a do rozmowy już nie. Pracuję bez spotkań, na materiałach, które dostanę, i w zakresie, na jaki się umówiliśmy.
Zaczynam od problemu, nie od narzędzia. Pytanie „w czym to zrobić" jest ostatnie, nie pierwsze. Wcześniej trzeba wiedzieć, co się dzieje dzisiaj, co ma się zmienić i kto się tym zajmie, kiedy mnie już nie będzie.
Mówię wprost, kiedy czegoś nie zrobię albo kiedy sprawa mnie przerasta. Wolę stracić zlecenie, niż zaczynać projekt bez końca. Kilka razy odradziłem komuś rozwiązanie, na którym mógłbym zarobić, bo nie miał go kto potem utrzymać.
Co jest dla mnie ważne
Uczciwość, nawet kiedy bywa niewygodna. Sprawdzanie założeń, przede wszystkim własnych. Zasady, które stosuje się tak samo wobec wszystkich. Porządek i rutyna, bo bez nich żaden system nie przetrwa pierwszego miesiąca.
W teście CliftonStrengths wychodzą mi kolejno Learner, Analytical, Consistency, Intellection i Discipline. Nie traktuję tego jak wyroczni, ale trafia na tyle blisko, że warto o tym wspomnieć: uczę się bez przerwy, szukam przyczyn zamiast objawów, drążę temat dłużej, niż trzeba, i pilnuję zasad, które sam sobie ustaliłem.
Najgorzej znoszę sytuacje, w których coś działa i nikt nie wie dlaczego.
Dalej
Realizacje · Oferta i ceny · Jak wygląda współpraca · Najczęstsze pytania